Strona główna  /  Historia wojskowa  /  Pierwszy czołg – historia powstania i rola w bitwie

Pierwszy czołg – historia powstania i rola w bitwie

Historia wojskowa
Brytyjski czołg Mark I poruszający się po błotnistym polu bitwy podczas I wojny światowej.

Pierwszy czołg powstał jako odpowiedź na impas wojny pozycyjnej. Drut kolczasty, okopy i karabiny maszynowe zatrzymały piechotę, dlatego potrzebny był pojazd, który połączy opancerzenie, siłę ognia oraz zdolność pokonywania trudnego terenu. Brytyjski Mark I zadebiutował 15 września 1916 roku pod Sommą, ale dopiero francuski Renault FT nadał konstrukcji układ rozpoznawalny we współczesnych czołgach.

Dlaczego czołg stał się potrzebny?

Wojna pozycyjna oznaczała konflikt, w którym armie miesiącami pozostawały za rozbudowanymi liniami okopów. Atakująca piechota musiała przejść przez otwarty teren pod ostrzałem karabinów maszynowych, a następnie pokonać zasieki z drutu kolczastego i rowy. Artyleria mogła niszczyć umocnienia, lecz nie zapewniała piechocie stałej osłony podczas natarcia.

Samochody pancerne dawały załogom ochronę i dodatkową siłę ognia, ale ich koła szybko traciły przyczepność w leju po pocisku, błocie oraz na krawędziach okopów. Rozwiązaniem stało się połączenie silnika spalinowego, pancerza, uzbrojenia i podwozia gąsienicowego. Tak narodziła się idea „okrętu lądowego” – ciężkiego pojazdu zdolnego przełamać przeszkody, za którymi piechota pozostawała bezsilna.

Od ciągnika Holt do pojazdu bojowego

Czołg nie był wynikiem jednego projektu stworzonego od podstaw w 1914 roku. Jego powstanie wymagało połączenia kilku technologii rozwijanych wcześniej niezależnie. Pod koniec XIX wieku wojska wykorzystywały ciężkie ciągniki parowe do holowania dział, lecz ich duże koła i skomplikowana obsługa ograniczały użyteczność w trudnym terenie.

Przełom przyniosły gąsienice. Konstrukcje rozwijane przez Alvina Lombarda, a później udoskonalane przez Benjamina Holta, pozwalały rozłożyć ciężar pojazdu na większej powierzchni. Dzięki temu ciągnik nie zapadał się tak łatwo w miękkim gruncie i mógł holować ciężkie działa przez błoto. W czasie wojny takie maszyny zyskały wojskowe zastosowanie, a ich podwozia stały się naturalną bazą dla przyszłych czołgów.

Jeszcze przed wybuchem wojny powstawały opancerzone samochody bojowe. W 1902 roku Frederick R. Simms zaprezentował „Wóz wojenny” z silnikiem Daimlera, sześciomilimetrowym pancerzem i dwoma karabinami maszynowymi Maxim. Pojazd wzbudził zainteresowanie, lecz nie doprowadził do rozpoczęcia programu budowy czołgów. Kołowe wozy pancerne okazały się zbyt ograniczone, aby samodzielnie rozwiązać problem walki wśród okopów.

Na koncepcję czołgu złożyły się przede wszystkim cztery elementy:

  • Gąsienice – umożliwiały poruszanie się po błocie, lejach i nierównym terenie.
  • Opancerzenie – chroniło załogę przed ogniem broni strzeleckiej i odłamkami.
  • Uzbrojenie – pozwalało zwalczać stanowiska karabinów maszynowych i piechotę.
  • Napęd spalinowy – zapewniał większą niezależność niż wcześniejsze silniki parowe.

Jak powstał pierwszy czołg bojowy?

Jednym z najważniejszych propagatorów gąsienicowego pojazdu bojowego był brytyjski oficer Ernst D. Swinton. Po obserwacji walk na froncie doszedł do wniosku, że armia potrzebuje maszyny zdolnej pokonywać okopy i osłaniać piechotę. Jego pomysł trafił do Maurice’a Hankeya, a następnie zainteresował Winstona Churchilla, pierwszego lorda Admiralicji.

W lutym 1915 roku powołano Landship Committee, czyli Komitet Okrętu Lądowego. Pracował on w strukturach Royal Navy, ponieważ Churchill uznał, że marynarka ma większą gotowość do rozwijania nietypowej konstrukcji. Założenia były ambitne: pojazd miał pokonywać okopy, przeszkody terenowe i poruszać się z prędkością wystarczającą do współpracy z piechotą.

Droga od pomysłu do pierwszego seryjnego czołgu przebiegała etapami:

  1. Landship Committee połączył doświadczenia wojskowych, inżynierów i producentów ciągników.
  2. Little Willie, znany oficjalnie jako Number 1 Lincoln Machine, powstał w firmie William Foster & Co. Ltd. w 1915 roku. Był pierwszym brytyjskim prototypem, lecz jego gąsienice łatwo spadały podczas pokonywania przeszkód.
  3. Mother, nazywany także Big Willie, otrzymał romboidalny układ gąsienic biegnących wokół całego kadłuba. Taka forma ułatwiała przejeżdżanie przez szerokie rowy.
  4. Po testach prototypu rozpoczęto produkcję seryjną pojazdu oznaczonego jako Mark I, który wysłano na front w 1916 roku.

W przeciwieństwie do Little Willie, Mark I nie miał obrotowej wieży. Działa lub karabiny maszynowe umieszczono w bocznych sponsonach. Wersję z działami nazywano „męską”, a wariant uzbrojony wyłącznie w karabiny maszynowe – „żeńską”. Była to konstrukcja podporządkowana zadaniu, a nie wygodzie załogi.

Nazwa tank, czyli „zbiornik”, miała ukryć prawdziwe przeznaczenie pojazdu. Brytyjczycy przedstawiali konstrukcję jako mobilny zbiornik na wodę, przeznaczony rzekomo dla frontu w Mezopotamii lub Rosji. Określenie przylgnęło do nowej broni i weszło do wielu języków.

Warunki pracy we wnętrzu Mark I były wyjątkowo trudne. Silnik znajdował się w przedziale zajmowanym przez ludzi, a brak amortyzacji powodował silne wstrząsy. Temperatura mogła przekraczać 50°C, spaliny mieszały się z gazami prochowymi, a hałas utrudniał porozumiewanie się. Załoga musiała uważać także na rozgrzane przewody, luźne skrzynie z amunicją i elementy pancerza odrywane przez trafienia. Sterowanie wymagało współpracy kilku osób, ponieważ skręt odbywał się przez hamowanie lub odłączanie napędu jednej z gąsienic.

Debiut Mark I pod Sommą

Pierwsze czołgi skierowano do walki 15 września 1916 roku podczas ofensywy nad Sommą, w rejonie Flers-Courcelette. Do linii frontu dotarła tylko część przygotowanych maszyn. Wiele pojazdów zepsuło się, ugrzęzło w błocie albo nie zdołało utrzymać tempa marszu.

Nie był to więc techniczny sukces na miarę późniejszych operacji pancernych. Mimo to Mark I udowodnił, że sama koncepcja ma sens. Pojazdy przełamywały zasieki, pokonywały rowy i wywoływały silny efekt psychologiczny. Niemieccy żołnierze po raz pierwszy zobaczyli opancerzone maszyny, na które zwykły ostrzał nie dawał prostej odpowiedzi.

Debiut ujawnił też, że czołg nie może działać samotnie. Awaryjność, niewielka prędkość i problemy z błotem wymagały lepszego rozpoznania, większej liczby pojazdów oraz ścisłej współpracy z piechotą i artylerią. W kolejnych latach rozwijano Mark II, Mark III, Mark IV i Mark V, ale brytyjskie konstrukcje nadal zachowywały charakterystyczny romboidalny kształt.

Przełom taktyczny nastąpił podczas bitwy pod Cambrai, rozpoczętej 20 listopada 1917 roku. Wzięło w niej udział kilkaset brytyjskich czołgów, które pomogły piechocie uzyskać znaczny wyłom w niemieckich pozycjach. Straty i awarie pokazały jednak, że sama masa pojazdów nie wystarczy. Potrzebne były lepsza łączność, zaopatrzenie i planowanie działań po przełamaniu pierwszej linii.

Mark I, Schneider CA1, A7V i Renault FT – czym się różniły?

W czasie wojny poszczególne państwa szukały własnej odpowiedzi na ten sam problem. Brytyjczycy postawili na długie, romboidalne kadłuby zdolne pokonywać okopy. Francuzi początkowo budowali ciężkie pojazdy na bazie ciągników Holt, a Niemcy rozpoczęli własny program dopiero po zetknięciu z brytyjskimi czołgami.

Model Kraj Masa Załoga Uzbrojenie Główna cecha konstrukcyjna
Mark I Wielka Brytania około 28 ton 8 osób Wersja „męska” – dwa działa 57 mm i karabiny maszynowe, wersja „żeńska” – karabiny maszynowe Romboidalne gąsienice, brak wieży, sponsony boczne
Schneider CA1 Francja około 13,5 tony około 6 osób Działo 75 mm i karabiny maszynowe Wydłużone podwozie ciągnika Holt, przedział bojowy z przodu
Renault FT Francja około 6,5 tony 2 osoby Karabin maszynowy lub działko 37 mm Obrotowa wieża, kierowanie z przodu, silnik z tyłu
A7V Niemcy około 33 tony 18 osób Działo 57 mm i karabiny maszynowe Duży, pudełkowaty kadłub i ograniczona zwrotność

Schneider CA1 trafił na front w 1917 roku, lecz jego krótkie gąsienice i duży kadłub utrudniały jazdę po nierównym terenie. Niemiecki A7V był jeszcze większy i cięższy. Powstało go niewiele, dlatego Niemcy uzupełniali własne oddziały zdobycznymi czołgami brytyjskimi. A7V zadebiutował w 1918 roku, ale nie odmienił sytuacji militarnej.

Największe znaczenie dla przyszłości broni pancernej miał Renault FT. Był mały, dwuosobowy i znacznie lżejszy od brytyjskich czołgów romboidalnych, lecz jego najważniejszą cechą był układ konstrukcyjny. Z przodu znajdował się przedział kierowania, pośrodku obrotowa wieża z uzbrojeniem, a z tyłu silnik. Ten schemat oddzielał zadania kierowcy i dowódcy oraz umożliwiał obracanie broni bez zmiany kierunku całego pojazdu.

Renault FT nie był po prostu mniejszą wersją wcześniejszych czołgów. Wprowadził rozwiązanie, które stało się standardem dla późniejszych konstrukcji. Z tego powodu często określa się go mianem „ojca” współczesnego czołgu. W czasie wojny i po jej zakończeniu pojazdy tego typu trafiły do wielu armii, w tym do polskich oddziałów formowanych we Francji.

Dziedzictwo pierwszych czołgów

Pierwszy czołg bojowy, czyli Mark I, był maszyną niedopracowaną, powolną i bardzo nieprzyjazną dla załogi. Jego debiut pokazał jednak, że gąsienicowy pojazd z pancerzem i uzbrojeniem może przełamywać przeszkody, które zatrzymywały piechotę. Późniejszy Renault FT uporządkował tę ideę i wskazał kierunek rozwoju konstrukcji.

Najważniejszym osiągnięciem pierwszych czołgów nie była ich niezawodność, lecz udowodnienie, że pole walki można pokonać nie tylko ogniem artylerii, ale także opancerzonym pojazdem poruszającym się razem z piechotą.

W okresie międzywojennym rozwijano silniki, zawieszenie, łączność radiową i uzbrojenie. Doświadczenia z Sommy, Cambrai oraz innych bitew stworzyły podstawę późniejszych wojsk pancernych. Czołg nie powstał jako gotowy wynalazek, lecz jako wynik stopniowego łączenia technologii, potrzeb pola walki i decyzji organizacyjnych.

Redakcja equipped.pl

Militaria fascynują nas od lat – od historii dawnych bitew po współczesny sprzęt i wyposażenie żołnierza. Opisujemy broń, umundurowanie i techniki przetrwania, dbając o rzetelność i zgodność z faktami. Dzielimy się wiedzą z kolekcjonerami, rekonstruktorami i miłośnikami survivalu.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?