Strona główna Broń

Tutaj jesteś

Jaka broń jest w wojsku?

Broń
Jaka broń jest w wojsku?

Interesuje cię, jaka broń jest w Wojsku Polskim i jak naprawdę wygląda jej użycie w czasie walki? Szukasz konkretów o typach uzbrojenia, a nie tylko ogólnych haseł z folderów reklamowych? Z tego tekstu dowiesz się, jaką broń nosi pojedynczy żołnierz, a jakie systemy ogniowe decydują dziś o sile polskiej armii.

Jaką broń nosi pojedynczy żołnierz Wojska Polskiego?

Na poziomie pojedynczego żołnierza trzon uzbrojenia stanowi wciąż broń długa. Karabinki, pistolety maszynowe i karabinki automatyczne są podstawą wyposażenia pododdziałów liniowych, bo to one decydują o ogniu w bezpośrednim kontakcie z przeciwnikiem. Historia drugiej wojny światowej pokazała wyraźnie, że pistolety mają ograniczone zastosowanie i w jednostkach walczących o przetrwanie liczy się przede wszystkim broń o większym zasięgu i sile ognia.

Już w czasie DWS większość obsług broni zespołowej miała przydzieloną własną broń długą. Dotyczyło to choćby obsług karabinów maszynowych czy moździerzy. Oficerowie niższych szczebli dowodzenia w wielu armiach otrzymali pistolety maszynowe albo karabinki automatyczne, żeby w razie potrzeby móc walczyć na równi z szeregowymi. Ten model myślenia o uzbrojeniu przetrwał do dziś i w polskiej armii widać go bardzo wyraźnie.

Pistolet czy karabinek?

Pytanie o to, czy oficer ma mieć pistolet, czy karabinek, wraca w każdej dyskusji o uzbrojeniu osobistym. W praktyce w nowoczesnym Wojsku Polskim, podobnie jak w armiach NATO, pistolet jest bronią drugorzędną. Dla dowódcy plutonu czy kompanii ważniejsze jest, żeby mógł prowadzić ogień na dystans kilkudziesięciu czy ponad stu metrów. Stąd nacisk na karabinki modułowe i pistolety maszynowe, które zapewniają większą elastyczność na polu walki.

W dawnych realiach oficerowie sztabowi czy tyłowi bywali uzbrojeni wyłącznie w małe pistolety kalibru 7,65 mm. Dawało to pewien poziom bezpieczeństwa w razie napadu w mieście czy starcia z bandytami, ale w klasycznym boju linie frontu rozstrzygała broń długa. W zamkniętych, sztywnych kaburach pistolet nie był zresztą bronią, po którą można sięgnąć błyskawicznie. Wiszący na ramieniu pistolet maszynowy dawał więcej szans na reakcję w nagłej sytuacji.

Broń krótka w konfliktach asymetrycznych

Sytuacja zmieniła się radykalnie, gdy po drugiej wojnie światowej zaczęły pojawiać się konflikty, które dziś nazywamy asymetrycznymi. Walki w zabudowie, częste patrole w terenie zurbanizowanym, brak wyraźnej linii frontu i przeciwnik, który może ujawnić się w dowolnym miejscu – to wymusiło powrót broni krótkiej do codziennej służby wielu żołnierzy. Pistolety stały się bronią zapasową i uzupełniającą, przydatną w ciasnych pomieszczeniach czy w sytuacji, gdy broń długa ulegnie zacięciu.

W takich realiach istotna jest nie tylko sama broń, ale też rodzaj kabury, jej umiejscowienie oraz szybkostrzelność i niezawodność konstrukcji. Żołnierz, który wchodzi do budynku, często ma w ręku karabinek, ale w bliskim kontakcie z przeciwnikiem możliwość sięgnięcia po pistolet potrafi uratować życie całej sekcji. Dlatego w konfliktach asymetrycznych coraz więcej wojskowych dostaje pistolety jako dodatkową broń osobistą.

Jaką rolę pełni artyleria w Wojsku Polskim?

Na drugim biegunie skali, daleko ponad poziomem pojedynczego żołnierza, znajduje się artyleria. To ona tworzy dziś „długie ręce” Wojska Polskiego. W ostatnich latach ten rodzaj wojsk przechodzi głęboką modernizację. Starsze systemy lufowe i rakietowe, takie jak 2S1 Goździk kal. 122 mm czy haubice wz. 1977 Dana, powoli odchodzą, a ich miejsce zajmują armatohaubice Krab i koreańskie K9 Thunder.

Goździk miał zasięg rzędu 15–20 km, Dana strzelała na około 30 km, a Krab – przy użyciu specjalnej amunicji – na ponad 50 km. Równolegle funkcjonowały zestawy rakietowe BM‑21 Grad i ich zmodernizowana polska wersja WR‑40 Langusta, które pozwalają razić cele w odległości około 40 km. Ten potencjał stopniowo rośnie, bo do służby wchodzą systemy rakietowe najnowszej generacji.

HIMARS, Chunmoo i nowe pociski rakietowe

Duży krok naprzód przyniosło wprowadzenie do polskiej armii wyrzutni M142 HIMARS oraz południowokoreańskich K239 Chunmoo. Oba systemy pozwalają na wykorzystanie nowoczesnych pocisków rakietowych dalekiego zasięgu. W podstawowej konfiguracji HIMARS strzela rakietami GMLRS, a Chunmoo odpowiednikami CGR‑080 – w obu wypadkach zasięg sięga około 80 km, co już wyraźnie wykracza poza możliwości klasycznej artylerii lufowej.

Prawdziwą zmianę wprowadza możliwość użycia rakiet ATACMS w systemie HIMARS oraz CTM‑290 w Chunmoo. Zasięg tych pocisków wynosi około 300 km, więc pozwalają one razić ważne cele głęboko na tyłach przeciwnika. Logistyka, stanowiska dowodzenia, lotniska polowe – to wszystko staje się dostępne dla polskiej artylerii rakietowej. Żeby taki dystans wykorzystać, sama wyrzutnia nie wystarczy. Potrzebne są dokładne dane o celach.

Gladius – nowa broń w polskiej artylerii?

Na to zapotrzebowanie odpowiada system Gladius, który w ostatnich latach trafił do 18. Brygady Artylerii w Nowej Dębie. To Bezzałogowy System Poszukiwawczo‑Uderzeniowy, produkowany przez firmę WB Electronics z Ożarowa Mazowieckiego. Składa się z bateryjnych modułów ogniowych (BMO), które łączą w sobie możliwości rozpoznania i rażenia w jednym zintegrowanym zestawie.

Centralny Poligon Sił Powietrznych w Ustce – ze względu na położenie przy morzu – stał się miejscem testowania Gladiusa na dużych dystansach. 19 maja 2025 roku na tym poligonie BMO Gladius z 18. Brygady Artylerii przeprowadził strzelanie, podczas którego bezzałogowiec uderzeniowy z chirurgiczną precyzją zniszczył cel ustawiony na morzu. Tym samym potwierdzono zdolność systemu do zwalczania także celów morskich.

Jak działa system Gladius w praktyce?

Na pierwszy rzut oka Gladius można uznać za „drona z ładunkiem wybuchowym”, ale w rzeczywistości to złożony moduł artyleryjski. W skład jednego bateryjnego modułu ogniowego wchodzą wozy dowodzenia, wozy amunicyjne oraz specjalne wyrzutnie dla bezzałogowców. System jest przeznaczony nie tylko do rażenia, ale też do precyzyjnego wskazywania i śledzenia celów na dużym obszarze.

W docelowej strukturze Wojska Polskiego każda brygada zmechanizowana, zmotoryzowana i pancerna ma mieć własny dywizjon artylerii samobieżnej (DAS – lufowa) oraz dywizjon artylerii rakietowej (DAR). Na szczeblu dywizji przewidziano dodatkowo brygady artylerii, w których skład wchodzą dwa DAS i dwa DAR. Całość uzupełnia dywizjon rozpoznania artyleryjskiego, zbudowany właśnie z bateryjnych modułów ogniowych Gladius.

Dron FT‑5 Łoś

Za rozpoznanie w systemie Gladius odpowiada bezzałogowiec FT‑5 Łoś. Ten dron, opracowany w ramach programu Orlik, ostatecznie trafił do wojska w wersji dostarczonej przez WZL‑2. Masa platformy wynosi około 85 kg, a zasięg sięga 180 km. FT‑5 może pozostawać w powietrzu nawet 10 godzin, co umożliwia długotrwałą obserwację tego samego rejonu i przekazywanie danych do systemów dowodzenia.

Łoś występuje w kilku wyspecjalizowanych odmianach. Wersja z systemem ELINT służy do rozpoznania emisji elektronicznych, czyli wykrywania radarów czy łączności przeciwnika. Wariant z radarem SAR (radar z syntetyczną aperturą) pozwala tworzyć obrazy terenu niezależnie od pogody i pory dnia. Z kolei konfiguracja IMINT odpowiada za klasyczne rozpoznanie obrazowe. Dzięki takim możliwościom FT‑5 Łoś może przekazać artylerii dokładne współrzędne celu na dziesiątki kilometrów w głąb ugrupowania wroga.

BSP‑U – amunicja krążąca Warmate

Gdy cel zostanie już wykryty, do akcji wchodzi bezzałogowy system poszukiwawczo‑uderzeniowy BSP‑U. W praktyce jest to jedna z wersji dobrze znanej w polskiej armii amunicji krążącej Warmate. Zasięg takiego drona sięga około 100 km, co w połączeniu z danymi rozpoznawczymi z Łosia oraz innych sensorów pozwala uderzać bardzo precyzyjnie w newralgiczne punkty ugrupowania przeciwnika.

Najważniejszym elementem Warmate jest głowica bojowa o masie około 5 kg. W zależności od zadania można użyć głowicy odłamkowo‑burzącej, przydatnej przeciwko piechocie i infrastrukturze, lub kumulacyjnej, która lepiej radzi sobie z opancerzonymi pojazdami. W wielu sytuacjach BSP‑U staje się ekonomicznym zamiennikiem dla znacznie droższych pocisków rakietowych. Dla przykładu pojedynczy pocisk GMLRS do HIMARS‑a kosztuje ponad pół miliona dolarów, więc sięgnięcie po tańszą amunicję krążącą ma duże znaczenie z punktu widzenia budżetu.

Jak wojsko rozpoznaje cele na współczesnym polu walki?

Artyleria dalekiego zasięgu i amunicja krążąca mają sens tylko wtedy, gdy dowódcy dysponują dokładnymi danymi o celach. W ostatnich latach Polska zaczęła inwestować w satelity rozpoznawcze, które wspierają systemy naziemne i drony. Dopełnieniem tych działań są specjalistyczne zestawy rozpoznania artyleryjskiego, przeznaczone dla wysuniętych obserwatorów i patroli.

W Wojsku Polskim funkcjonują między innymi systemy APDR, Flexnet UGS oraz radary pola walki MSTAR. Wspólnie tworzą one gęstą sieć sensorów, która pozwala wykrywać przeciwnika na dużą odległość, a następnie przekazywać dane w czasie zbliżonym do rzeczywistego do systemów dowodzenia, takich jak ZZKO TOPAZ. To właśnie ta „niewidoczna” część uzbrojenia często decyduje, kto pierwszy odda skuteczny strzał.

APDR – Artyleryjski Przyrząd Dalmierczo‑Rozpoznawczy

System APDR pochodzi ze Szwajcarii. Jest to kompletny zestaw przeznaczony do obserwacji, wykrywania i lokalizowania celów przez wysuniętych obserwatorów artyleryjskich oraz jednostki kontroli powietrznej. W jego skład wchodzi dalmierz laserowy Vector 23 ST, goniometr‑żyroskop STERNA TNF, wielofunkcyjna lornetka termalna JIM LR ST oraz statyw SST 100‑2. Dzięki współpracy z systemem ZZKO TOPAZ APDR może szybko przekazać wyznaczone współrzędne do modułów ogniowych moździerzy M120 Rak czy baterii haubic.

Taki zestaw pozwala pojedynczemu obserwatorowi prowadzić rozpoznanie w dzień i w nocy, w trudnych warunkach terenowych. Laserowy dalmierz podaje dokładną odległość do celu, lornetka termalna wykrywa źródła ciepła, a goniometr‑żyroskop wyznacza dokładny azymut. Wszystko to zamienia się w precyzyjne współrzędne, które po kilku sekundach mogą trafić do armatohaubic Krab lub modułu Gladius.

Flexnet UGS i radar MSTAR

System Flexnet UGS, produkowany w Szwecji, to zestaw czujników umożliwiający obserwację rozległego terenu bez stałej obecności ludzi. Potrafi pokryć monitoringiem obszar o powierzchni przynajmniej 90 000 m² lub odcinek drogi o długości co najmniej 500 metrów. Tego typu sieci czujników są szczególnie przydatne na szczeblu taktycznym, gdzie patrole rozpoznawcze muszą kontrolować newralgiczne kierunki podejścia przeciwnika, także w ramach Polskich Kontyngentów Wojskowych.

Uzupełnieniem systemu rozpoznania są radary pola walki AN/PPS‑5C MSTAR z Wielkiej Brytanii. Tego typu stacja wykrywa i śledzi czołgi oraz inne pojazdy na dystansie do 24 km, mniejsze cele na około 15 km, a pojedynczych żołnierzy na odległość do 7 km. Dane z MSTAR‑a mogą trafić zarówno do baterii artylerii, jak i do patroli, które planują zasadzkę lub muszą ocenić siłę nadchodzącego przeciwnika. W praktyce radar często stanowi pierwsze ostrzeżenie przed nadciągającą kolumną.

Współczesne Wojsko Polskie opiera swoją siłę nie tylko na nowej armatohaubicy czy rakiecie, ale na sieci systemów rozpoznania i łączności, które pozwalają uderzyć zanim przeciwnik zorientuje się, że został wykryty.

Jakie są przykłady broni i systemów w Wojsku Polskim?

Żołnierz, który wchodzi do budynku z karabinkiem w ręku, strzela z zupełnie innej broni niż moduł Gladius rażący cel na 100 km. Oba te elementy należą jednak do jednego systemu walki. Żeby zebrać w jednym miejscu wybrane typy uzbrojenia obecne w polskiej armii, warto spojrzeć na prostą tabelę porównawczą:

System / broń Rodzaj Przykładowy zasięg
2S1 Goździk Haubica samobieżna lufowa 15–20 km
M142 HIMARS (GMLRS) Wyrzutnia rakietowa ok. 80 km
BSP‑U Warmate (Gladius) Amunicja krążąca do 100 km
ATACMS / CTM‑290 Pocisk balistyczny ok. 300 km
FT‑5 Łoś Dron rozpoznawczy 180 km
MSTAR AN/PPS‑5C Radar pola walki do 24 km (cele duże)

Ten prosty przegląd pokazuje, jak różny jest zasięg działania poszczególnych elementów – od radiolokatora śledzącego czołgi na kilkadziesiąt kilometrów po pociski balistyczne mogące sięgnąć cele 300 km dalej. Wszystkie te systemy działają jednak w jednym łańcuchu: rozpoznanie, przekazanie danych, decyzja, uderzenie.

Żeby lepiej uchwycić skalę tego „łańcucha ognia”, można wskazać kilka typowych zastosowań wybranych systemów:

  • moduły moździerzy M120 Rak – wsparcie pododdziałów na dystansach kilku kilometrów, szybkie korygowanie ognia dzięki APDR,
  • armatohaubice Krab i K9 – rażenie ważnych celów na kilkadziesiąt kilometrów, także przy wsparciu satelitów rozpoznawczych,
  • wyrzutnie WR‑40 Langusta – saturacyjne ostrzały rejonów koncentracji przeciwnika na odległość około 40 km,
  • system Gladius – precyzyjne niszczenie pojedynczych obiektów (np. stacja radiolokacyjna, punkt dowodzenia) przy niskim koszcie użycia amunicji.

W maju 2022 roku podpisano umowę na cztery baterie systemu Gladius o wartości około 2 mld zł brutto. Dostawy zaplanowano na lata 2022–2026. Pierwszy moduł trafił do 18. Brygady Artylerii w grudniu 2022 roku, a dwa lata później rozpoczęto dostarczanie drugiego modułu do 1. Mazurskiej Brygady Artylerii. Te daty dobrze pokazują tempo, w jakim polska armia wprowadza nową broń do służby.

Gdy zestawisz to z ewolucją broni strzeleckiej – od małych pistoletów 7,65 mm w kaburze do rozbudowanych modułów dronów uderzeniowych – widać, że odpowiedź na pytanie „jaka broń jest w wojsku?” obejmuje dziś zarówno pistolet w kieszeni, jak i amunicję krążącą przecinającą niebo kilkadziesiąt kilometrów od linii kontaktu.

Redakcja equipped.pl

Witaj w świecie equipped.pl – Twojego przewodnika w świecie wojska, historii, broni oraz zdrowego stylu życia i sportu. Jesteśmy zespołem pasjonatów i ekspertów w dziedzinach militari, historii. Nasza misja to dostarczanie inspirujących treści i cennych informacji.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?